Tony Hawk’s Pro Skater 1 + 2 (Recenzja)

(Recenzja oryginalnie została opublikowana na facebook.com/starekonie30 dziesiątego września 2020)

W czwartym kwartale 2000 roku miałem 17 lat. Już od ponad roku współpracowałem z CD-Action i namiętnie naparzałem na PC w szybkie strzelanki (dlatego też stworzyłem „FPP Zone”). Co kilka miesięcy zdarzało mi się zagrać w coś innego niż shooter, ale zawsze szybko wracałem do mojego ulubionego gatunku gier. Wtem, niespodziewanie, ukazała się gra która ostro namieszała, nie tylko w moim wolnym czasie – „Tony Hawk’s Pro Skater 2”. Co tam się odwalało! Nigdy wcześniej (i nigdy później!) nie masterowałem tak długaśnych combosów (Hangar i „ponad dwie bańki” uwielbiam wspominać na imprezach), każdego dnia, aby wpaść do znajomych i zaprezentować moje (coraz lepsze!) skillsy. Piękna rywalizacja, piękne czasy. Część tych wspomnień powróciła kilka dni temu, dzięki „Tony Hawk’s Pro Skater 1 + 2” i jest lepiej niż się spodziewałem.

Panie i Panowie, THPS remake to idealna podróż dwie dekady w przeszłość, garściami czerpiąca z naszej nostalgii, a zarazem prezentująca współczesną oprawę audiowizualną. Zagrało tutaj po prostu WSZYSTKO – sztuczki na deskorolce wykonuje się NADAL tak miodnie jak przed 20 laty (o jesu, ale jesteśmy starzy!), soundtrack idealnie owija nasze uszka (oprócz klasycznego OST dodano także nowe kawałki, jest moc!), a zestaw Skaterów, to też połączenie klasycznego składu z współczesnymi sportowcami.

O grafice mógłbym się rozpisywać godzinami – nawet cholernie szary Hangar wygląda świetnie. Szkoła, Marsylia, Venice Beachi inne mapki zostały odnowione mistrzowsko. Ha, plaża z Los Angeles czaruje tak potężnie, że mam wrażenie jakbym się właśnie teleportował na słoneczną miejscówkę. Modele postaci? Co ja mam pisać – znowu mistrzostwo! Oczywiście, można też stworzyć własnego skatera – dostajemy spory wybór zmian wyglądu fizycznego (ale nie taki mocny jak w SR3;), ciuchów, desek, kółeczek itp. Warto zaznaczyć, że nie ma tutaj jakichkolwiek mikrotransakcji – wszystko wykupujemy za kasę, którą zdobywamy przez postępy w grze, czy odblokowujemy przez specjalne wyzwania. Ah, jeszcze design samej gry – po prostu perfect, same menusu, nawet ekran pauzy (serio!) nadal trzyma klimat klasycznych THPS, tylko że z nutką współczesności i wysokiej rozdzielczości. Wspominałem już że audiowizualnie to mistrzostwo?

Oprócz lokacji z THPS2, jest także tutaj pełny zestaw z pierwszej odsłony serii. Odsłony specyficznej, chociażby z racji jak zbudowana jest część miejscówek (teoretycznie liniowy zjazd w dół, zamiast bardziej sandboxowej lokacji), czy faktu, że wcześniej była dostępna tylko na dwie platformy – na pierwsze Playstation, oraz Dreamcasta (gdzie po raz pierwszy pojeździłem na desce jako Tony Hawk, jeszcze przed THPS2, ale nie zrobiło to na mnie aż takiego wrażenia jak sequel).

THPS Remake to gra dla mnie idealna. Tak, wiem, że to „tylko” odgrzewany kotlet, ale jest to chyba najlepszy odgrzewany kotlet… kiedykolwiek? Kosmos totalny – lata temu popalałem papierochy, kitrałem się z browarami przed zgredami i naparzałem combosy jak dziki w THPS 2. Teraz sam jestem zgredem, a bawię się równie dobrze. Tylko że w pełnym HD, na 50 calowym ekranie i z wiedzą że będę masterował combosy także na PS5 (tak, grę uruchomimy na next genie). Mistrzostwo świata, prawdziwy powrót Króla!

OCENA: 10/10

Aha, jeśli krzyczycie „ale ja chcę skłądaneczkę 3+4” to nie ma co się martwić – 1+2 odnosi już sukcesy i remastery kolejnych odsłon są pewne i bankowo devy już nad nimi pracują.

Kopię gry do recenzji dostarczyła firma Kool Things