BvS: Ultimate Edition – nie można było tak od razu?

maxresdefault

Wielu widzów (szczególnie krytyków) widziałoby ten film co najwyżej w cyklu Guilty Pleasure, ale nie ze mną te numery. Nigdy do końca nie zrozumiałem fali hejtu na najbardziej oczekiwany „pojedynek tytanów”. Rozumiem, że niektórych mógł rozczarować, bo spodziewali się czegoś innego. Rozumiem, że ma swoje wady, a niektórym widzom mogą nie pasować dane rozwiązania fabularne. Ale litości, jak widzę na RT ocenę dla „Batman Forever” wyższą od produkcji Zacka Snydera, to pozostaje mi tylko strzelić soczystego facepalma. Czy zatem 3-godzinna ultimate edition miała szansę zmienić coś w ocenie „krytyków”? Może odrobinę. A w przypadku fanów, którym film się podobał? Nie musiała, ale za to dostajemy jeszcze lepszy film.

[SPOILERY]

Czytaj dalej „BvS: Ultimate Edition – nie można było tak od razu?”

W pogoni za szczęściem [recenzja: Suicide Squad]

Suicide-Squad-movie-banner

Jak już zapewne zauważyliście, van nie pozostawił na filmie suchej nitki. Zasłużenie? Poniekąd tak, szczególnie gdy pisze z perspektywy die-hard fana. Ja swoją przygodę z komiksami superbohaterskimi mam już dawno za sobą, co nie zmienia faktu, że uwielbiam ich ekranizacje. Tak się też składa, że Suicide Squad był dla mnie najmniej znanym tematem z wszystkich dotychczasowych filmów (zarówno DC jak i Marvela). I może właśnie ta perspektywa pozwoliła mi podejść do seansu z bardziej chłodną głową – niczego się nie spodziewałem (mimo że trailery robiły robotę), więc dostałem przyjemny seansik, jednakże z całą garścią problematycznych elementów.

[SPOILERY]

Czytaj dalej „W pogoni za szczęściem [recenzja: Suicide Squad]”

Samobójczy gol

suicide_squad_logo_art_110770_602x339Pomyliłem się. Po raz kolejny myślałem że „profesjonalni recenzenci” nie wiedzą co piszą i Sucide Squad nie będzie takim złym filmem, jak pojawiające się opinie od paru dni. „Batman v Superman” podobał (mi) się, serio serio (pomimo swoich wielu błędów, ale to materiał na inny artykuł). Deadpool też zdecydowanie był lepszy niż „średnie” oceny tuż po premierze. A więc z taką, pozytywną myślą pognałem do kina i… całkowicie straciłem wiarę w filmowe uniwersum DC. Z każdą minutą „Suicide Squad” coraz bardziej…

Czytaj dalej „Samobójczy gol”

Guilty Pleasure #1: Godzilla

godzilla-98-1

Też tak czasami macie, że wbrew ogólnej opinii, a może nawet i zdrowemu rozsądkowi, jakiś film szalenie się Wam podoba, a… przecież nie powinien? I nie mam tu na myśli produkcji, które z konceptu lub z zasady są tak złe, że aż fajne (dzieła Tromy czy „Zombeavers”). W tym cyklu chcemy skupić się właśnie na takich produkcjach, niekoniecznie ograniczając się tylko do filmów. No to zaczynamy od mojego guilty pleasure, którego ani trochę się nie wstydzę 😉 Panie i Panowie, oto mega hit Polsatu – „Godzilla” Rolanda Emmericha.

Czytaj dalej „Guilty Pleasure #1: Godzilla”

To nie jest post o polityce…

(…ale i tak będzie hejt)

Całe fb aż iskrzy. W gazetach rozpierdol, telewizornia to samo. Co to będzie, jezu co to będzie. Obywatele UK postanowili, w ogólnokrajowym referendum, powiedzieć gustowne „spierdalaj” bajzlowi z Brukselii. Ale miało nie być o polityce, zwłaszcza że wolę pisać o sprawach na których się znam i interesuje.

20b2f9_d2861339eb224262a67b788af8d85159

Właśnie, trafił was kiedyś szlag, gdy przekartkowując jakiś magazyn czy kolejne strony na necie, natrafilście na „agenta” który nie ma pojęcia co plecie a leci dalej z tematem i pieprzy „3po3”? Napewno tak macie, pewnie i nie raz, a jeśli nie to jacy z was nerdy? 😉

Czytaj dalej „To nie jest post o polityce…”

Fantasy pełną gębą [recenzja: Warcraft]

Warcraft-Unite-PosterZwiastuny ekranizacji gry ze stajni Blizzarda, „Warcraft”, nie zrobiły na mnie wrażenia. Wszędobylski plastik, momentami efekty rodem z produkcji telewizyjnych (wiem, wiem, „Kroniki Shannary” wyglądają zaskakująco solidnie) i przepych, jakby chcieli wcisnąć jak najwięcej, popisać się czym popadnie… puszyć niczym paw. Cóż, efekt był odwrotny, co zauważyłem również wśród znajomych. Dodatkowo optymizmem nie napawały bynajmniej opinie krytyków, choć zdążyłem się już przyzwyczaić, by podchodzić do nich z dystansem (szczególnie gdy chodzi o kino fantastyczne). Nie zmienia to faktu, że do kina poszedłem z odpowiednią dozą sceptycyzmu. Czytaj dalej „Fantasy pełną gębą [recenzja: Warcraft]”